poniedziałek, 1 czerwca 2015

Tolerancja

Tolerancja i cierpliwość dwa słowa które ........................... dla jednych znaczą wiele, dla innych nie znaczą nic.
Moja Tolerancja ma 19 lat, 19 ludzkich lat co w przeliczeniu na psie równa się 138, 2 pierwsze 19, każdy następny rok to 7 ludzkich  i zdarza Jej się wystawić moją cierpliwość na próbę i to ogromną zwłaszcza po cudownie wkurzającym dniu pracy
Wracam do domu o 17,30 Pan Mąż opuścił pielesze o 13,30 więc samopas Tolerancji trwał 4 godziny i co zastaję:
- rozdeptane (z naciskiem na rozdeptane) dwie kupy bo Tolerancja w zasadzie nie widzi i w wlazła w to co zrobiła i rozniosła po całej chałupie(no niby co nieco widzi ale chyba tylko jakieś cienie bo idzie tam gdzie jaśniej, ze schodów spadła już ze dwa razy bo o jeden krok za dużo zrobiła a ja jej nie zdążyłam złapać i sama nie wiem która z nas była bardziej przestraszona Ona czy Ja) no bo przecież kto by tam o Tolerancję zadbał i  wyprowadził a w zasadzie wyniósł na spacer 
- nasikane na środku kuchni (jedyny plus bo terakota na podłodze)
i zamiast usiąść i odprawiać LB (leżenie bykiem) łapię mopa i następuje ciąg dalszy       pracy no teraz nieco fizycznej ale jednak ..... nie relaks.
Nie powiem Wam jak wygląda mieszkanie wyłożone matami dla szczeniaczków i oczywiście żadna z nich nie jest zużyta bo Tolerancja "trafi" wszędzie tylko nie na matę.
Mogłabym tak długo ale jaki to miałoby sens - żaden bo i tak Tolerancja jest najwspanialszym i najbardziej ukochanym kundlem jamnikowym jakiego znam i nie ma cudowniejszego stworzenia na świecie - tylko od czasu do czasu Pańcia ma ochotę na furię ale i ma nadzieję że Tam zostanie jej to zapisane na plus
Tolerancja jeszcze za czasów "świetności"

2 komentarze:

  1. Mam teorię, że te psy są takie śliczne, i słodkie, i tak patrzą oczkami pełnymi miłości, żeby potencjalna pańcia nie zabiła bazyliszkowym wzrokiem albo nie sieknęła w chwili zwątpienia. To ich ochrona po hultajskich wybrykach. A czasami po prostu nic się nie składa jak powinno, co owocuje różnorodnymi katastrofami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem,bo ja tez mam psa.Wiele razy ostatnie pieniazki wydalam na jej leczenie.Podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń