i zabrałam ze sobą rzeczy które uszyłam
bluzka - reglan, ma już rok i dalej prezentuje się nieźle pomimo nieustannego noszenia i prania
no i sukienka, którą już pokazywałam tu i zdecydowanie dresówka jest fantastyczna do noszenia aczkolwiek pranie zdecydowanie ją skurczyło albo mnie przybyło tu i ówdzie - wersja prania zdecydowanie bardziej mi odpowiada
ale nie miało być o sukience ale o tym jak przemieszczają się pełnoletnie jamniki po górach
i jak za to ślicznie dziękują
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 listopada 2014
niedziela, 26 maja 2013
Potrzeba chwili
Wiem, wiele osób nie będzie się ze mną zgadzać i stwierdzi, że to przesada ale ten typ tak ma i już.
Niedawno Ania z Ukrytych wątków pisała o trudnej sytuacji psów, ogłosiła rozdawajkę i ja tę rozdawajkę wygrałam. Piękne książki otrzymałam, za co bardzo ale to bardzo dziękuję, sprawiły mi cudowną niespodziankę
oto one
(o książkach napiszę w następnym poście)
NA i o tym właśnie chciałam napisać
Uszyłam nie dość że po raz pierwszy patchwork to jeszcze jest to "dywanik", "kołderka" no w każdym bądź razie coś na czym może leżeć psiun, mój psiun niestety bardzo się rozchorował i musi jeździć do lecznicy na kroplówki i inne wariacje i żeby tam nie leżał na zimnej podłodze i byle jakim kocu Pańcia dwa dni wczorajszą sobotę i dzisiejszą niedzielę poświęciła na szycie posłania dla swojego Niunia.
| góra |
| spód |
Szycie patchworku to niewdzięczna robota, wymaga dużej precyzji i wprawy i zajmuje dużo więcej czasu niż zszycie dwóch kawałków materiału ale czego się nie robi dla naszych mniejszych braci i nie tylko. Brakuje mu a w zasadzie to mnie precyzji ale musiał być szybko, żeby pies miał izolacje od zimnej podłogi więc jest nie spasowany idealnie ale mam wrażenie, że jemu to nie będzie przeszkadzać, a będzie miał swój kocyk pachnący domem i ludźmi, którzy go kochają.
Jakieś te zdjęcia po przesłaniu na bloga dziwne są, nie dość że się "świecą" to jeszcze nie widać że to materiał w paseczki jest
środa, 24 kwietnia 2013
Jak ich nie kochać
Nie ważne kot, pies, złota rybka, gad, płaz czy inna inność, każdy z nas lubi co innego.
Biorąc je pod opiekę jesteśmy za nich odpowiedzialni jak za małe dzieci. Musimy nauczyć je wszystkiego ale i nauczyć się ich. Jak dzieci trzeba je karmić, leczyć, sprzątać po nich i nie wyrzucać jak się znudzą, jak są stare i jak stary człowiek którym niewątpliwie każdy z nas będzie potrzebują od nas pomocy.
Sama mam dwa psy i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Jedno to 18 letnia suczka, która niedowidzi, niedosłyszy, ma chory kręgosłup, trzeba ją wnosić po schodach a niedługo pewnie i znosić a jak za daleko wypuści się na spacer (bo w tej chwili to ona nas wyprowadza a nie my ją) trzeba wziąć ją na ręce i przynieść bo nie ma siły wrócić, przeszła trzy operacje, brakuje jej zębów, śmierdzi z pyska, śpi z nami w łóżku (jest najlepszym termoforem świata) i co z tego. Jak wracamy do domu (co nie zawsze słyszy) to wygrzebuje się toto z pościeli i liże śmierdzącym ozorkiem wszędzie gdzie sięgnie a ogon lata niczym wiertło helikoptera i to jest to.
Drugie to 6 letni facet apodyktyczny doberman, który usiłuje nami rządzić, wiecznie zaczepia sunię, ona na niego warczy, a on ma w to nosie i wiecznie coś a to karma nie taka, a to kleszcz (mimo obroży i innych specyfików) i te wszystkie inne jak to z dobkami ale nochel skórkowy oczki jak migdałki i złożone uszy niczym pikujący w dół samolot wynagradzają wszystko.
A wszystkie te wywody to w ramach akcji o której napisała Ania do której i ja się dołączam z prośbą o wsparcie moralne i nie tylko.
Zajrzyjcie tam a czeka Was nagroda
niedziela, 3 lutego 2013
Cholerny PMS i nieobecność pana Męża
Nieobecność pana Męża i PMS
, źle na mnie wpływają oczywiście z mojego punktu widzenia, nikogo innego, pozostali uważają, że to dobry objaw.
W dniu wczorajszym pan Mąż uprzejmy był pójść do pracy (sobota to była), więc nikt nie wchodził mi w drogę, na kazał przestawać robić “głupot” i zajmować się innymi przyjemniejszymi rzeczami np. szyciem, dzierganiem na drutach, czytaniem bądź gapieniem się w telewizor ewentualnie wygonieniem do jakieś galerii – akurat za tym specjalnie nie przepadam szczególnie w weekend i On o tym wie. W związku z powyższym PMS
zadziałał w całej swojej rozciągłości i zamiast zajmować się wyżej wymienionymi przyjemnościami zrobiłam porządki poszalałam
w łazience- sprzątanie, po drodze kilka prań ,
w sypialni – kurze, parapet, okno (od środka tylko ale przetarte), zmiana pościeli,
w kuchni – to wiadomo kuchenka, lodówka i te inne takie,
i salonie – kurze, telewizory, gazety
i nawet dostało się tarasowi – wywaliłam pozostałości śniegu i lodu i jeszcze go zamiotłam (nota bene latałam po nim w psich butach i szlafroku – ciekawy widok – niestety zdjęć nie ma i nie będzie, nie było komu zrobić). Gwoli ścisłości psie buty to moje stare buty w których nie szkoda wejść w najgorsze błoto i inne tego typu przyjemności.
No proszę zapomniałabym o garderobie – poprawiłam ustawienie pudeł i w butach porządki zrobiłam.
Jak na moje potrzeby to wczoraj nawet dość ciepło było, ale mój kręgosłup ma chyba na ten temat jakieś inne zdanie bo nie chce dzisiaj ze mną w 100 % współpracować i jakby pobolewa nie wiem czy to z przewiania czy za dużo mu dałam wczoraj w kość.
O! nawet w pudłach z materiałami i innymi przydasiami szyciowymi zrobiłam porządki a jest w czym. Materiałów mam chyba z milion i ciągle kupuję nowe – to choroba jakaś chyba. Żeby nie było, że nie na temat bo to przecież szyciowy blog.
W tych wszystkich pudłach są materiały
I na koniec moja śpiąca słodycz
A przy okazji oglądając Wasze blogi dochodzę do wniosku, że jestem potwornym leniem i wykazuję się kompletnym brakiem organizacji albo Wasze doby mają 48 godzin
środa, 2 stycznia 2013
Noworoczne postanowienia
To ja postanawiam nic nie postanawiać, bo
po pierwsze nie dotrzymam (znam siebie jak tego złego szeląga)
po drugie nie bardzo mam pomysła
po trzecie wiem co powinnam ale na razie mi się nie chce i to nawet bardzo, to co się będę wygłupiać.
Co do uszytków to nie powiem że specjalnie ale jakby niechcący od pierwszego dnia świąt, kiedy to zostałam zmuszona (przez osobnika na zdjęciu poniżej) do prac użytecznych do dzisiaj wykonałam i oczywiście je zaprezentuję następujące dzieła wiekopomne:
1. wykończyłam futerko (norkę biszkoptową)
2. uszyłam dwie pary spodni pidżamowych dla Synu
3. sukienkę dla siebie
4. pidżamę dla pana Męża
5. skroiłam srebrny topik i jutro zamierzam go uszyć
6. odbiło mi, po prostu odbiło mi skroiłam długą wieczorową kieckę na punkcie której oszalałam a której nie mam gdzie założyć, ale i tak ją będę miała a co
po pierwsze nie dotrzymam (znam siebie jak tego złego szeląga)
po drugie nie bardzo mam pomysła
po trzecie wiem co powinnam ale na razie mi się nie chce i to nawet bardzo, to co się będę wygłupiać.
Co do uszytków to nie powiem że specjalnie ale jakby niechcący od pierwszego dnia świąt, kiedy to zostałam zmuszona (przez osobnika na zdjęciu poniżej) do prac użytecznych do dzisiaj wykonałam i oczywiście je zaprezentuję następujące dzieła wiekopomne:
1. wykończyłam futerko (norkę biszkoptową)
2. uszyłam dwie pary spodni pidżamowych dla Synu
3. sukienkę dla siebie
4. pidżamę dla pana Męża
5. skroiłam srebrny topik i jutro zamierzam go uszyć
6. odbiło mi, po prostu odbiło mi skroiłam długą wieczorową kieckę na punkcie której oszalałam a której nie mam gdzie założyć, ale i tak ją będę miała a co
| Moje Maleństwo |
| A tu KRÓLOWA i Niunio |
wtorek, 25 grudnia 2012
Nie posłuchałam
Podobno w Wigilijną noc zwierzaki gadają ludzkim głosem, trzeba być tylko cierpliwym i dobrze słuchać.
Ja albo za wcześnie usnęłam albo nie zbyt dobrze słuchałam albo nie tego zwierzaka i nie wtedy kiedy miałam słuchać i jak to się skończyło ?
Ano tak:
| widok poranny |
Moje maleństwo już jakiś czas temu dawało znaki, że należy mu się nowe posłanie bo stare się znudziło albo może nie było wygodne
Uszyte to było z dwóch starych ręczników kąpielowych do tego koc, który był dość krótko w moim posiadaniu, bo Niunio stwierdził, że jemu się bardziej przyda.
I w związku ze związkiem Pan Mąż nie będzie miał nowych spodni a ja zamiast leżeć do góry brzuchem, objadać się i tyć, pierwszego dnia Świąt zmuszona byłam do uszycia nowego eleganckiego psiego posłania.
NO PRZECIEŻ NIUNIO NIE BĘDZIE SPAŁ NA "GOŁEJ" PODŁODZE
Wymiary to jakiś 1,5 m x 1,0 m granatowy jeans z pięknym czerwonym haftem żeby nie było tak ciemno i smutno i po to żeby odrobinę trudniej było to podgryzać.
Wypełniłam to pozostałościami z poprzedniego łoża i pociętym na małe kawałeczki kocem - nie wiem czy wiecie jakie to cholerstwo było do cięcia, kostki u rąk mam całe w bąblach od nożyczek.
| widok wieczorny |
No i jest. I trzeba było słuchać wcześniej jak zwierzak mówił to nie byłoby roboty w świąteczny dzień. Nauczka jest nie wiadomo tylko czy wejdzie do głowy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

