Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2015

Momo i Bobo

Są dwie 

Królowa i Królewna a potworek był jeden wydzierany sobie wzajemnie

Królewna wyraziła zapotrzebowanie na potwoprzytulankę żeby można się było dzielić "starą" i nową

Ich Tata cyknął fotę żebym wiedziała na jaką przytulankę jest zapotrzebowanie i żeby nie było awantur, która czyja i która ładniejsza powstały dwie prawie identyczne (prawie robi wielką różnicę).
Nazwałam je roboczo

Momo dla Królewny i
Bobo dla Królowej.

Ponieważ nie są identyczne z pierwowzorem, dodatkowo zyskały śpiworki i tasiemkę którą można założyć na rączkę i targać je ze sobą wszędzie i są dwustronne

Uszyte są z minky i filcu z antyalergicznym wypełnieniem.








Jeżeli ktoś ma ochotę na małą zabawę:
znajdź różnicę jest tylko jedna oczywiście oprócz ewidentnych różnic w szyciu w nagrodę oddam Burdę 10/2014 nie używaną jeśli tylko Ktoś wyrazi chęć (kto pierwszy, ten lepszy)



czwartek, 24 lipca 2014

Rybi ogon


Moda na maxi wracała i wracała w końcu wróciła i podobno jest must have w postaci długiej spódnicy do ziemi, (ale mi się udało nie dość że długa to jeszcze do ziemi)

aczkolwiek mini też jest wszechobecne i wcale ale to wcale się nie poddaje chociaż teraz to bardziej przejawia się w szortach, krótkich spodenkach czy jak je tam zwał - zresztą jak się ma co pokazywać to dlaczego nie pokazywać,

mimo iż tytuł posta rybi to jednak cały czas za mną "chodzi" 

Rudy ojciec, rudy dziadek, 
Rudy ogon - to mój spadek, 
A ja jestem rudy lis. 
Ruszaj stąd, bo będę gryzł. 

Jan Brzechwa


nie zawsze ten wierszyk kojarzył mi się dobrze bo byłam albo marchewa albo ruda a dzieciaki latały za mną i rudy ojciec ........... mój naturalny kolor włosów to RUDY, RUDY rydz.

Jak must have to i jest  długa spódnica z lycry z dodatkiem ogona. Tak na prawdę to nie przewidywałam takiego ogona ale jakoś marnie obejrzałam i zdjęcie i rysunek techniczny i wykrój ślubnej kiecki  z Burdy 3/2008. Miałam mieć możliwość swobodnego poruszania się i ponieważ tej niebieskości było dla mnie za dużo to musiałam ją co nieco urozmaicić i tak mam i ogon i swobodę ruchów. Spódnica biodrówka taka do latania po mieście. Wykrój zaczerpnięty z sukni ślubnej, tkanina lycra sztuczna że mózg ale nie plastikowa i niestety nie uwolniona tylko zakupiona ze względu na przecudny kolor, ale ogon to już uwolniona tkanina z lat nie pamiętnych, swoje odleżała i dała się wreszcie wykorzystać. 

Spódnicę nosi się rewelacyjnie mimo ogona na który trzeba uważać jak się odjeżdża od biurka w pracy i była ze mną w czerwcu nad morzem








sobota, 8 marca 2014

Jeden wykrój i dwie …….

 Jeden wykrój, teoretycznie jeden rodzaj materiału, tylko gatunki różne i dwie różne sukienki.
A tak nota bene czy też tak macie że zawsze szukacie wykroju w milionach Burd bo akurat wymyśliłyście sobie właśnie taki i tylko taki uszytek a wszystkie te które akurat są pod ręką to absolutnie nie to co ma być.
Sukienki zostały uszyte na podstawie bluzki z Burdy 1/2013 nr 119
image
http://www.burda.pl
zmianie uległy rękawy nie są marszczone, byłoby za “grubo” w żaden sposób moim zdaniem nie chciałyby się układać i że to sukienki przód i tył został przedłużony do odpowiedniej dla mnie długości.
Jako że szał na dresówki trwa nadal przynajmniej u mnie to sukienki uszyte są z dzianin dresowych, niby takich samych a jednak okazało się że innych.
Z założenia obydwie miały być nie wykończone i wszami na wierzch, jednak podczas krojenia koncepcja uległa zmianie – dobrze wymacałam materiały. Szara dzianina jest zwarta, mięsista, ciągliwa i taka mniamniuśna, nie siepała się podczas cięcia, różowy melanż natomiast nie jest tak ciągliwy, mięsistość ma połowiczną i siepie się niemiłosiernie.

Szara sukienka rękawy ma wszywane szwami na wierzch pozostałe ma normalne trochę za gruba jest żeby wszystkie były na wierzch nie wyglądało by to dobrze, dekolt, dół sukienki i rękawki są nie wykończone i pięknie wywijają się na zewnątrz, dodatkowo zyskała batystową koronkę jako wykończenie.

IS_DSC_0063IS_DSC_0064IS_DSC_0065

Melanżowy róż z racji upierdliwości materiału szwy ma wszystkie do środka, obrzucony został na overlocku czarną nitką i miał wyglądać pięknie a wyglądał ble… więc został wywinięty na zewnątrz i ręcznie podszyty, dodatkowo żeby nie był taki pidżamowy zyskał spódniczkę z czarnej organzy na rypsowej taśmie zawiązywanej na kokardę (całość zespawana na sztywno z sukienką).

IS_DSC_0057IS_DSC_0058 (2)IS_DSC_0059

Różnicę pomiędzy sukienkami widać niby te same a jednak inne.
Szara przetestowana w pracy i na szyciu janów w Jankach – sprawdza się rewelacyjnie, różowa jeszcze nie bo byłam uprzejma wyhodować sobie ropne zapalenie gardła zwane inaczej anginą i mam wreszcie czas powyżywać się na blogu. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

niedziela, 26 stycznia 2014

Nie wiem co gorsze

Nie wiem jak Wy ale ja nie znoszę po prostu nie znoszę robić wykrojów – tych papierowych. Ponieważ nie lubię tego robić to już sama myśl o tym powoduje że wynajduję tysiące problemów
a to światło nie takie,
a to na salonowym stole stoją i maszyna i overlock i pudełka z przydasiami i nie ma gdzie ich zdjąć i upchnąć żeby nie przeszkadzały,
a kuchenny stół to ma obrus, który trzeba zdjąć i jeszcze jakieś inne miski, miseczki i szklanki – same przeszkody.
“Problem” polega również na tym, że nie robię jednego wykroju tylko od razu kilka bo co się będę rozdrabniać, więc szycie jest cudne, nawet wykańczanie jest cudne ale te rysunko malunki są po prostu koszmarne zwłaszcza teraz kiedy nie ma dziennej światłości tylko jakaś szara pochmurność za oknami a jedyne nieliczne słoneczne przedpołudniowe dni to te weekendowe, które upływają babie w szkole.
Ale, ale tytuł posta brzmi “Nie wiem co gorsze” I tego właśnie nie wiem co jest gorsze malowanie na pół-pergaminie przy zastosowaniu niezliczonej ilości punktów świetlnych tych zielonych/niebieskich/czarnych/czerwonych kreseczek czy krzywe wycinanki niezliczonej ilości wydrukowanych kawałków A? a następnie sklejanie ich w jeden wielki płacht (powinno chyba być w jedną wielką płachtę)
No i co gorsze?
DSC_0044DSC_0046

DSC_0048DSC_0055

DSC_0059DSC_0060

niedziela, 3 listopada 2013

Kamzelka

Tak o tej części garderoby mówiła moja Babcia i oczywiście wiadomo, że chodzi o kamizelkę a właściwe to o trzy
Uszyte w trzech rozmiarach w kolejności na pierwszej focie 104, 122 i 134 dla trzech małoletnich Kobietek, uszyte z czarnej pikówki w złote koty – żywe to motyw przewodni każdej szyjącej, szanującej się blogerki Intensywnie Kreatywnej, Mag-ik (Magiczki), Choco, Bezdomnej Wioletty. Żeby nie było zbyt poważnie podszeweczki są z pozostałości poszyciowych bawełnianych materiałów. Dwie Królowe prezentujące na żywo one kamzelki zostały już obfotografowane ale zdjęcia objawią się jak ofocę trzecią Królową.
2013-11-03 ip 071
wersja skrojona telefoniczna
IS_DSC_0011IS_DSC_0012
IS_DSC_0002IS_DSC_0004IS_DSC_0006IS_DSC_0009IS_DSC_0012

niedziela, 20 października 2013

Gdy w ogrodzie …….

Gdy w  warszawskim ogrodzie botanicznym znów zakwitną bzy będzie na pewno i pięknie i pachnąco
a na razie na pochyłe drzewo ……
DSC_0071
jak widać na zdjęciu byłam tam 6 października, było cudnie, było ciepło i kradłam tęczę żeby dojść na jej koniec i odnaleźć garniec złota
DSC_0039
i ubrałam się na tę okoliczność w bluzkę uszytą z Burdy 10/2012 nr 118 B, uszytą z czerwonego płócienka, łatwo miło i przyjemnie w rozmiarze 34 bez żadnych dopasowywujących  modyfikacji.
Bluzeczka godna polecenia bo dzięki marszczeniom z boku ukrywa zbędny poobiedni brzuszek.
DSC_0069
DSC_0062
i może nawet kiedyś ten garniec ze złotem znajdę ………………. czego i Wam i sobie życzę.

niedziela, 29 września 2013

Pikowanie jest fajne

Prezent urodzinowy od Pana Męża wymaga “okrycia wierzchniego” i jak większość szyjących “chytra” jestem i stwierdzam, że nie będę wydawała kasy niepotrzebnie. Uszyłam więc torbę a że musiała być trochę sztywniejsza i taka bardziej “puszysta” to
warstwa torby składa się z:
materiału wierzchniego – płótno takie bardziej porządne
fiseliny
ociepliny
ociepliny po raz drugi
fiseliny
flaneli.
Części było milion do prasowania, szpilkowania, szycia i żeby to wszystko się kupy trzymało i było takie “osłonowe” to tzw. kanapka została  przepikowana. Użyłam do tego specjalnej stopki zwanej kroczącą i powiem Wam, że pikowanie jest fajne wkłada się materiał pod stopkę i wyczynia z materiałem wszystko na co ma się ochotę.
Torbę miałyście już okazję widzieć w poprzednim wpisie musiała być uszyta szybko bo na wyjazd nad morze.
DSC_0892

A teraz podzielę się z Wami kilkoma uwagami na temat pikowania.
Bardzo mi się podobała ta radosna twórczość ale przy stopce kroczącej należy uważać na przesuwanie materiału ponieważ to my same to robimy nie maszyna, nie za szybko bo odległość pomiędzy jednym wkłuciem igły a drugim niezamierzenie może mieć zbyt dużą odległość i będą “dziury”, zbyt wolne przesuwanie materiału może spowodować wkłucie dwa razy w tym samym miejscu, jak chcemy mieć sztywniejszą tkaninę to rysujemy maszyną esy floresy gęściej na materiale, jak chcemy mieć tkaninę “miększą” to pikujemy mniej, rzadziej i stopka taka ma taką przewagę  nad zwykłą, że możemy wypikować dowolny kształt np. serduszko czy kwiatek wystarczy narysować wybrany kształt na tkaninie.

120116129

wtorek, 17 września 2013

"Wyjechali na wakacje...."

A tak na prawdę to podopieczni zostali w domu a ciało rodzicielskie wyjechało i właśnie wróciło i wywiozło nad "morze, nasze morze" drugą z chust udzierganych przez Intensywnie Kreatywną Agnieszkę - wieczorami i nie tylko sprawowała się rewelacyjnie. Przy okazji na zdjęciu widać uszytą torbę na otrzymany od Pana Męża prezent urodzinowy.


Nasze polskie morze we wrześniu było pogodowo bardzo przyjazne i pozwalało na przypiekanie schabów na plaży, mnogością turystów także nie epatowało i to są plusy.
A teraz będę narzekać jestem absolutnie i totalnie rozczarowana - pojechałam do Sopotu (nie byłam tam sto lat) i kazali mi płacić za wejście na molo a wszech ogarniająca reklama na każdej lampie była po prostu wylewająca się - ja oczywiście rozumiem sponsoring ale czy nie wystarczyłby taki bardziej "cywilizowany". Absolutne totalne rozczarowanie, płatne wszystko co tylko można i gdzie można a w zamian nie wiele no może z wyjątkiem mandatu za zbyt długie parkowanie.

Poza tym zazdraszczam przejechałam Trójmiasto, kilka razy w te i nazad bo mi się ulice pomyliły a szukałam tego
 
i jakoś tam u "nich" nad tym morzem ludzie mniej nerwowi, nie śpieszą się tak, nie pędzą na złamanie karku, widać było że nawet wkurzające na maksa (przynajmniej w Warszawie) roboty drogowe nie przeszkadzały i niebo jakieś takie jaśniejsze było niż na Mazowszu.

I tym optymistycznym akcentem na koniec "całuski" od płaszczki

wtorek, 9 lipca 2013

Mała Kobietko

"Słuchajcie mnie urocze panie
Całą prawdę powiem wam 
..........................................
   Mała kobietko czy wiesz
.........................................."

Są to fragmenty piosenki a w zasadzie poezji śpiewanej przez Tadeusza Faliszewskiego o wdzięcznym tytule Mała kobietko czy wiesz..? i absolutnie wcale to a wcale nie ma związku z tym co chcę pokazać w tym poście.

Po prostu uszytki zostały wykonane dla dwóch cudownych Małych Kobietek.

Jedna to przeurocza 6 letnia Królewna podobno kochająca wszelkiej maści, wielkości i różnorodności torebki. 
(Pomyślcie co w przyszłości powie jej facet, chociaż wiadomo Kobieta nigdy nie ma zbyt wielu torebek i butów)
Torebka jest uszyta z dżinsu, wykończona ekologiczną skórą i batystową koronką




Druga to cudowna 5 letnia Zalesianka niby nieśmiała ale już potrafi to co wiele z nas chciałoby umieć robić z facetami. Ona siedzi a faceci w wieku różnym skaczą wokół niej.
Tunika powstała z tego samego materiału co moja Kwadratura koła


I na zakończenie widać że to JA szyłam tam pod lewą tylną jest pedał od/do maszyny na którym Lala stanęła i już!!! A kto bogatemu zabroni