Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sukienki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sukienki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

Byłam w Górach Stołowych

i zabrałam ze sobą rzeczy które uszyłam

bluzka - reglan, ma już rok i dalej prezentuje się nieźle pomimo nieustannego noszenia i prania


no i sukienka, którą już pokazywałam tu i zdecydowanie dresówka jest fantastyczna do noszenia aczkolwiek pranie zdecydowanie ją skurczyło albo mnie przybyło tu i ówdzie - wersja prania zdecydowanie bardziej mi odpowiada

ale nie miało być o sukience ale o tym jak przemieszczają się pełnoletnie jamniki po górach 


i jak za to ślicznie dziękują 


sobota, 8 marca 2014

Jeden wykrój i dwie …….

 Jeden wykrój, teoretycznie jeden rodzaj materiału, tylko gatunki różne i dwie różne sukienki.
A tak nota bene czy też tak macie że zawsze szukacie wykroju w milionach Burd bo akurat wymyśliłyście sobie właśnie taki i tylko taki uszytek a wszystkie te które akurat są pod ręką to absolutnie nie to co ma być.
Sukienki zostały uszyte na podstawie bluzki z Burdy 1/2013 nr 119
image
http://www.burda.pl
zmianie uległy rękawy nie są marszczone, byłoby za “grubo” w żaden sposób moim zdaniem nie chciałyby się układać i że to sukienki przód i tył został przedłużony do odpowiedniej dla mnie długości.
Jako że szał na dresówki trwa nadal przynajmniej u mnie to sukienki uszyte są z dzianin dresowych, niby takich samych a jednak okazało się że innych.
Z założenia obydwie miały być nie wykończone i wszami na wierzch, jednak podczas krojenia koncepcja uległa zmianie – dobrze wymacałam materiały. Szara dzianina jest zwarta, mięsista, ciągliwa i taka mniamniuśna, nie siepała się podczas cięcia, różowy melanż natomiast nie jest tak ciągliwy, mięsistość ma połowiczną i siepie się niemiłosiernie.

Szara sukienka rękawy ma wszywane szwami na wierzch pozostałe ma normalne trochę za gruba jest żeby wszystkie były na wierzch nie wyglądało by to dobrze, dekolt, dół sukienki i rękawki są nie wykończone i pięknie wywijają się na zewnątrz, dodatkowo zyskała batystową koronkę jako wykończenie.

IS_DSC_0063IS_DSC_0064IS_DSC_0065

Melanżowy róż z racji upierdliwości materiału szwy ma wszystkie do środka, obrzucony został na overlocku czarną nitką i miał wyglądać pięknie a wyglądał ble… więc został wywinięty na zewnątrz i ręcznie podszyty, dodatkowo żeby nie był taki pidżamowy zyskał spódniczkę z czarnej organzy na rypsowej taśmie zawiązywanej na kokardę (całość zespawana na sztywno z sukienką).

IS_DSC_0057IS_DSC_0058 (2)IS_DSC_0059

Różnicę pomiędzy sukienkami widać niby te same a jednak inne.
Szara przetestowana w pracy i na szyciu janów w Jankach – sprawdza się rewelacyjnie, różowa jeszcze nie bo byłam uprzejma wyhodować sobie ropne zapalenie gardła zwane inaczej anginą i mam wreszcie czas powyżywać się na blogu. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

niedziela, 12 stycznia 2014

My pancerni

Między świątecznie zaciągnęłam się do pancernych i specjalnie dla mnie zmienili tam umundurowanie zamiast kombinezonów czołgowych w kolorze zielonym, moro czy innej wojskowej tonacji zalecili ciepłe dressowe sukienki w białym kolorze.
Sukienka jest burdowa zdaje się że z 2007 roku przerobiona z rozmiaru 44 na rozmiar 34 “skasowałam” jej stójkę taaaaaką wysoką ala kołnierz/komin i brakuje jej dolnego suwaka tego do chodzenia. Uszyta jest z bardzo grubej i przede wszystkim ciepłej dzianiny dresowej, wykończona lamówką.
DSC_0269
DSC_0273
DSC_0274
DSC_0289n
DSC_0283
DSC_0295

sobota, 31 sierpnia 2013

....... lat minęło jak jeden dzień

Cytując Legalną Blondynkę 
"Today is this day"  
Dzisiaj obchodzę okrągłe urodziny, chociaż ona miała raczej coś innego na myśli mówiąc te słowa 
 i
oczywiście korzystając z wymówki, że kobiety i dzieci wieku nie mają, nigdy się nie starzeją i wszystko to inne nie napiszę ile mam lat
ale
się pochwalę, albo .......  popadnę w rozpacz - tego jeszcze nie wiem, namyślę się ale do północy niedaleko ...... to może się specjalnie nie wygłupię 

Dość długo mnie tu nie było ale pisarskie "zdolności" wykorzystywałam w innym celu i na bloga już mi po prostu sklęsło.

W potyczkach się z maszyną ogólnie rzecz biorąc nawet wyszłam zwycięsko, przez czas nieobecności blogowej uszyłam:
jeden przydaś dla biegacza
dwie sukienki w tym jedną długą 
trzy spódnice
 czwórki  brakuje
pięć worków na kapcie
kończę przeróbkę bluzko sweterka
jestem w trakcie szycia pokrowca na mój urodzinowy prezent
udziergałam 1/5 szala
muszę doszyć zatrzaski do dziewczyńskiej sukienusi
a poza tym, zrobiłam 24 słoiki dżemów i nastawiłam 6 nalewek.

Teraz chciałabym bardzo podziękować Intensywnie Kreatywnej za przecudnej urody dwie chusty.
Agnieszka jest po prostu niewiarygodna.
DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ
A ponieważ, aczkolwiek, bo
TAKIE chusty wymagają godnego przyodziewku.
Oto jedna z nich wraz z przyodziewkiem

W trakcie szycia

Pierwowzór www.burda.pl
Wersja kwiatowa na latanie po plaży 


Z ananasami od Intensywnie Kreatywnej


Przygotowania do sesji 
Zaległe 20 letnie UFO na żywym organizmie
P.S. oczywiście nie udało się przed północą opublikować posta (diabelne zdjęcia w ogóle nie chciały współpracować) to nie ma teraz co rozpaczać nad rozlanym mlekiem.
Komputer z naprawy wrócił po 1,5 tygodnia - to chyba nie najgorzej

środa, 5 czerwca 2013

Sukienka przez duuuuże S

Kiedyś tam  w tym poście napisałam Wam o TEJ sukience,
typowa sukienka z lat 50 a tak dokładnie to z roku 1953 można ją sobie obejrzeć na stronie Victoria and Albert Museum i poczytać też.
Zdaje się że od czasu do czasu (jak się człowiekowi czyt. kobiecie uda upolować lub odpowiednią rzecz zaprenumerować) udostępniają wykroje.  Mnie się udało i zaraz po udaniu się zakupiłam materiały i zapowiedziałam pastische.
Kiecka i materiał czekały rok na uszycie więc mogę je chyba również zakwalifikować do akcji Uwalniania tkanin.

Od samego początku cholera to była:
- najpierw trzeba było ją wydrukować - ze 60 kartek A4
- potem to dobrze posklejać

dół kiecki

góra kiecki
- potem powycinać i na materii rozłożyć
- no i przede wszystkim instrukcję obsługi w obcym języku przeczytać i na dodatek zrozumieć a że ja 
(I) don't speek English as I wish so it was .......
pocięte na materiale rozłożone
całe szczęście że czytata jestem wykroje to jak nie szło czytane w języku zagranicznym to rysowane szło
stół okazał się za krótki 
I tym sposobem mam sukienkę z 1953 roku




Szycie jej samo w sobie skomplikowane nie było, oczywiście nie obeszło się bez przeróbek ale to chyba norma, przynajmniej u mnie. Sukienki z "tamtych" lat charakteryzują się dużą ilością cięć więc bardziej uwydatniają nasze lepsze i gorsze strony, trzeba na nie zdecydowanie więcej materiału niż na "obecne", wymagają więcej czasu - kawałków do zszycia jest więcej, a co za tym idzie większej precyzji. I przede wszystkim są takie mniamniuśne, na pewno uszyję jeszcze nie jedną taką sukienkę i na pewno z bardziej "szlachetnej" tkaniny. Ta została uszyta z płócienka i to specjalnie z takiego, tak bardziej dla żartu "zmieniam się w poważną matronę z lat 50-tych"

niedziela, 19 maja 2013

Pensjonarka

Jak zobaczyłam tę sukienkę widziałam, że muszę ją mieć, prosta w szyciu, prosta w wyglądzie a jednak ma w sobie to coś.
Materiał na nią przeleżał u mnie pewnie ze dwa lata z okładem, ponieważ jest ciągliwy (z lycrą) to wymyśliłam, że będzie z niego sukienka "bo we mnie jest sex" ale żadna do tej pory nie miała u mnie wzięcia i wreszcie się doczekał.

Seksu w niej tyle co kot napłakał ale pensjonarka wyszła pierwsza klasa
Wydaje mi się, że powinnam jej jednak "dorobić" coś przy szyi tak jak ma pierwowzór żeby ją trochę ożywić aczkolwiek może to być problematyczne bo materiał ma ponaszywane ozdoby.

Cała w niej jestem jakaś biała ale zdjęcie robione było jeszcze w chłodniejsze dni i rękom i nogom należało się okrycie.

Dzięki Waszym opiniom i radom dżinsowa "Odra" będzie miała podszewkę i stebnowanie (może)




poniedziałek, 11 lutego 2013

Swobodna interpretacja CC

Mówiłam a w zasadzie pisałam, że uszyłam kieckę no pisałam, oczywista oczywistość że jak zwykle wykończenie zajęło mi najwięcej czasu – nie znoszę po prostu nie znoszę ręcznej roboty a nie znoszę jej z prostej przyczyny moje ręce nie współpracują z igłą i materią tak jak ja bym sobie tego życzyła wiecznie coś jest nie tak i takie rzeczy mnie wykańczają psychicznieWściekłość. Ale do rzeczy najpierw pokażę Wam moich wspaniałych pomocników – tak to mniej więcej zawsze wygląda, całe szczęście że nie mogą wleźć na stół pomagać rysować bo nie wiem jaki rozmiar i co bym przerysowała, może zamiast rękawa byłaby nogawka

Zdjęcie z cyklu pomożecie? pomożemy
tu Burdowy prototyp moja nie ma kołnierzyka i patki z tyłu
jeszcze nie wykończona widać fastrygi i jeden mankament ale nie powiem gdzie jak ktoś znajdzie to wygrywa jeszcze nie wiem co ale coś wymyślę
na żywym organizmie i z pomocnikami
a tu znowu poszalałam, kolejne zakupy materiałowe, dzisiaj przyszły i nie mogłam się powstrzymać cudo
Oczywiście znowu coś naprzestawiałam w tym "cholernym" blogu i nic nie wychodzi jak bym chciała no jestem blondynką i to całkiem blond

niedziela, 27 stycznia 2013

Srebrny top

 Długo trwało nim go ukończyłam, bo ...... jak napisałam w poprzednim poście wymyśliłam sobie skajową wypustkę, którą oczywiście musiałam zakupić bo na wyposażeniu mojej "pracowni" zabrakło, musiałam zaliczyć dwie pasmanterie bo oczywista oczywistość, że to głupota jakaś z mojej strony wejść do pierwszej z brzegu pasmanterii i kupić wszystko od razu. Wypustkę kupiłam ale wcale nie ze skaju (okazała się za sztywną być) tylko z aksamitu cholera droga była 5 zyla z metra ale co robić baba wymyśliła, uparła się że chce i już. Przyleciałam do domu i dawaj szyć. A nie powiem uszyłam równiutko przy szyjce, przy rękawkach, pociągnęłam drugi raz żeby nie odstawało i ...............chała, nie dość że sztywne jak pierun się pokazało, to jeszcze nie wiadomo dlaczego porozciągało dzianinkę i falować mi zaczęła niczym morze nasze Bałtyckie. Oczy podwójne, czarne na czarnym, noc zapada szybko - to weź i wypruj to ładnie bez uszczerbku. Wyprułam cholerę, wymyśliłam że podkleję fizelinką i obszyję tasiemką ze skosa i znowu chała, jakieś takie bezpciowe to mi się pokazało, dawaj znowu pruć. W tak zwanym między czasie pan Mąż był uprzejmy zalec grypowo - toż to prawie kataklizm. A że niestety w lodówce najwięcej było światła, musiałam udać się po zakupy żywieniowe to wykorzystałam okazje i znów wdepnęłam do pasmanterii. Spędziłam tam ze 40 minut na wybrzydzaniu ale, że ekspedientka znajoma to cierpliwość do mnie ma i wyszłam znowu z kosmicznie drogim sznureczkiem aksamitnym i majtkowymi różyczkami. I nareszcie mogę pokazać moje wypociny.



A tu zajawka mojej sukni "wieczorowej" Mam nadzieję, że będzie przy wykańczaniu mniej upierdliwa niż topik. I muszę przyznać, że jak dla mnie zapowiada się nieźle (zaczyna mi się podobać).

I na koniec pokażę Wam cudowny prezent jaki Mikołaj mi przyniósł pod choinkę. Prezentem jest oczywiście ręcznie robiona owieczka od mojej Siostry, bo doberman to na wyposażeniu osobistym moim jest.


Dobrej nocy wszystkim życzę.

piątek, 7 grudnia 2012

Skóra, fura i komóra

Skóra jest ale nieprawdziwa i chyba nie "to" miał na myśli ten kto to wymyślił, furę też mam ale komu nią zaimponuję jak ma 14 lat, a i komórę teraz to ma chyba każdy - to czym się tu chwalić, Ano tą sztuczną (eko) skórą, która przerobiłam na sukienusię i żeby nie była taka smutna ma modny chyba bardziej w poprzednich sezonach niz w tym ekler.

Przód udało się bez lalki akurat wyszła na spacer

Tył z neonowym eklerem

Moja "pracownia" krawiecka

poniedziałek, 16 lipca 2012

Prace "wykańczające"

Wiecie jak to jest wykończenia nie dość, że wykańczają wykańczającą, to jeszcze trwają najdłużej bo zawsze nie po drodze, bo jest coś pilniejszego. "Pilniejsze" było (nie pamiętam tylko co to było) i teraz kiedy padła pogoda nie wiem kiedy "to" na siebie włożę. Sukienka cokolwiek mocno letnia, chociaż czy ja wiem?,  jak włożę na siebie te wszystkie halki może się okazać, że góra letnia a dół zimowy. Jak pisałam wcześniej kieckę stworzyłam,ale........ oczywiście musi być jakieś ale, nie była taka jak sobie wymyśliłam brakowało jej tego czegoś. To coś to halka i jak to zwykle bywa uszycie tego dodatku wkurza i zajmuje tyle czasu jakby tworzyło się co najmniej jakieś Haute couture, a nie zwykłą tiulową spódniczynę w gumkę na podszewce. Nie dość, że trwało to tyle czasu to jeszcze pogoda padła i nie mam podszewki do satynowej zielonej kiecki w kropki, bo wykorzystałam ją do tiulu i będę musiała uszyć nową i to na dodatek zieloną jak się należy (zdradzę Wam słodką tajemnicę, wcześniej uszyłam białą, bo zieloną podszewkę "gdzieś" zgubiłam w masie kupionych i nie wykorzystanych do tej pory zasobów materialnych.
A teraz prezentacja:
dół kiecki z materiału ze Sroczego wypadu do Warszawy, ma fałdki, które nie chciały "sterczeć"

технический рисунок модели11
Burda 11/2007 wykrój 125  na zdjęciach z osinki i konstrukcyjnym"sterczą" na moim nie

tu pokazuję uszytą halkę, na ten czas włożona na szyję Jadźki

Niestety nie mogę pokazać jak ładnie sterczy Jadźka jest troszkę za duża ale jak tylko zrobi się cieplej i Pan Mąż wyrazi akces pokażę na żywym organiźmie.
U nas dzisiaj było co prawda słonecznie, ale zimno i wieczorem była burza dlatego między innymi zdjęcia nie w plenerze na tarasie a mieszkaniowe i nie doświetlone.