Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2015

"Zapomniałam"

Urszula Sipińska śpiewała piosenkę pod takim właśnie tytułem. Piosenka o miłości ale w końcu miłość to miłość.





No ale ja nie miłości a o tym że ZAPOMNIAŁAM,  całkiem zapomniałam nie tylko jak wygląda maszyna do szycia, ale overlock, materiały a przez to i mój własny osobisty blog i Wasze blogi również.
Jest to oczywiście pokłosie tego "cholernego" remontu, który niby się skończył a skończyć się nie może. Nigdy więcej remontu po całości, każde pomieszczenie w odstępie miesiąca bo inaczej szlag mnie trafi. Co z tego że bałagan raz skoro cała chałupa wywrócona do góry nogami i pomimo dokupionych mebli nic się nie mieści i nie może znaleźć swojego miejsca. I mimo że wszystko w sklepach jest  na łóżko czeka się 5 tygodni więc spanie na podłodze w barłogu nie sprzyja porządkowaniu i niczemu - jedyny plus to to że moja pełnoletnia jamniczka nie miała problemu ze schodzeniem z łóżka i to że przybyło babcinych kwadratów (przecież ręce trzeba mieć czymś zajęte) dobiłam do 110 jeszcze tylko 250 i finał.
Wszystko wreszcie dojechało i zostało złożone więc jest szansa że nastąpi długo wyczekiwany koniec bałaganu i będzie można robić następny ten szyciowy.

Pozdrawiam Was serdecznie.
Ewa F

środa, 21 stycznia 2015

Remont się skończył

mogę zaczęć wracać do żywych.
Normalni ludzie remont robią latem, zostawiając z tym bałaganem innych a sami wyjeżdżają na kanikuły, ale ja tak normalna do końca nie jestem a znajomy majster miał wolne teraz - to i wszedł z ekipą. Miało być powoli, sukcesywnie żeby nie paść trupem i nie spać na podłodze w śmierdzącym farbą pokoju na widoku wszystkich chętnych zaglądających przez nie zasłonięte okna a wyszło jak zawsze - wszystko na raz, okazało się że największą przestrzeń zajmują książki, książki i jeszcze książki, komiksy i przeróżnej maści żurnale a poza tym całą resztę łącznie z dorosłym potomkiem dało się upchnąć na 9 metrach kwadratowych. I jak to jest możliwe że ilość bambetli w normalnie funkcjonującym domu jest taka, że człowiek potyka się o nie co krok a jak zbierze się to do kupy to okazuje się że nie jest najgorzej i brak jest oznak syllogomanii
mimo iż inni mieszkańcy domu twierdzą inaczej.

Zdjęć before nie będzie, wiadomo że wstyd pokazywać brudne ściany.

After pewnie się pokażą podczas "sesji" zdjęciowych uszytków i dziergadeł. 

A ponieważ nie mogłam nic robić w sensie robótkowym i jedynym możliwym zajęciem dla rąk żeby nie oszaleć i nie patrzeć na co dzień powiększający się bałagan, kurz i co tylko sobie pomyślicie to w ciągu 1,5 tygodniowego remontu zyskałam 10 nowych granny square do mamuciej kapy.

Dzisiaj zaczynam sprzątanie, jest więc duża szansa że może w końcu w przyszłym tygodniu zacznę "normalnie" funkcjonować.

OSZUKAŁAM WAS  niecnie bo remont się jeszcze nie skończył - znaczy w domu TAK, ale za to w pracy Szef wpadł na pomysł odświeżenia "mojego" gabinetu i od poniedziałku mam malarza wraz z warszawskim nad głową. 

I jak tu zachować zdrowy rozsądek



niedziela, 26 stycznia 2014

Nie wiem co gorsze

Nie wiem jak Wy ale ja nie znoszę po prostu nie znoszę robić wykrojów – tych papierowych. Ponieważ nie lubię tego robić to już sama myśl o tym powoduje że wynajduję tysiące problemów
a to światło nie takie,
a to na salonowym stole stoją i maszyna i overlock i pudełka z przydasiami i nie ma gdzie ich zdjąć i upchnąć żeby nie przeszkadzały,
a kuchenny stół to ma obrus, który trzeba zdjąć i jeszcze jakieś inne miski, miseczki i szklanki – same przeszkody.
“Problem” polega również na tym, że nie robię jednego wykroju tylko od razu kilka bo co się będę rozdrabniać, więc szycie jest cudne, nawet wykańczanie jest cudne ale te rysunko malunki są po prostu koszmarne zwłaszcza teraz kiedy nie ma dziennej światłości tylko jakaś szara pochmurność za oknami a jedyne nieliczne słoneczne przedpołudniowe dni to te weekendowe, które upływają babie w szkole.
Ale, ale tytuł posta brzmi “Nie wiem co gorsze” I tego właśnie nie wiem co jest gorsze malowanie na pół-pergaminie przy zastosowaniu niezliczonej ilości punktów świetlnych tych zielonych/niebieskich/czarnych/czerwonych kreseczek czy krzywe wycinanki niezliczonej ilości wydrukowanych kawałków A? a następnie sklejanie ich w jeden wielki płacht (powinno chyba być w jedną wielką płachtę)
No i co gorsze?
DSC_0044DSC_0046

DSC_0048DSC_0055

DSC_0059DSC_0060

niedziela, 29 września 2013

Pikowanie jest fajne

Prezent urodzinowy od Pana Męża wymaga “okrycia wierzchniego” i jak większość szyjących “chytra” jestem i stwierdzam, że nie będę wydawała kasy niepotrzebnie. Uszyłam więc torbę a że musiała być trochę sztywniejsza i taka bardziej “puszysta” to
warstwa torby składa się z:
materiału wierzchniego – płótno takie bardziej porządne
fiseliny
ociepliny
ociepliny po raz drugi
fiseliny
flaneli.
Części było milion do prasowania, szpilkowania, szycia i żeby to wszystko się kupy trzymało i było takie “osłonowe” to tzw. kanapka została  przepikowana. Użyłam do tego specjalnej stopki zwanej kroczącą i powiem Wam, że pikowanie jest fajne wkłada się materiał pod stopkę i wyczynia z materiałem wszystko na co ma się ochotę.
Torbę miałyście już okazję widzieć w poprzednim wpisie musiała być uszyta szybko bo na wyjazd nad morze.
DSC_0892

A teraz podzielę się z Wami kilkoma uwagami na temat pikowania.
Bardzo mi się podobała ta radosna twórczość ale przy stopce kroczącej należy uważać na przesuwanie materiału ponieważ to my same to robimy nie maszyna, nie za szybko bo odległość pomiędzy jednym wkłuciem igły a drugim niezamierzenie może mieć zbyt dużą odległość i będą “dziury”, zbyt wolne przesuwanie materiału może spowodować wkłucie dwa razy w tym samym miejscu, jak chcemy mieć sztywniejszą tkaninę to rysujemy maszyną esy floresy gęściej na materiale, jak chcemy mieć tkaninę “miększą” to pikujemy mniej, rzadziej i stopka taka ma taką przewagę  nad zwykłą, że możemy wypikować dowolny kształt np. serduszko czy kwiatek wystarczy narysować wybrany kształt na tkaninie.

120116129

wtorek, 17 września 2013

"Wyjechali na wakacje...."

A tak na prawdę to podopieczni zostali w domu a ciało rodzicielskie wyjechało i właśnie wróciło i wywiozło nad "morze, nasze morze" drugą z chust udzierganych przez Intensywnie Kreatywną Agnieszkę - wieczorami i nie tylko sprawowała się rewelacyjnie. Przy okazji na zdjęciu widać uszytą torbę na otrzymany od Pana Męża prezent urodzinowy.


Nasze polskie morze we wrześniu było pogodowo bardzo przyjazne i pozwalało na przypiekanie schabów na plaży, mnogością turystów także nie epatowało i to są plusy.
A teraz będę narzekać jestem absolutnie i totalnie rozczarowana - pojechałam do Sopotu (nie byłam tam sto lat) i kazali mi płacić za wejście na molo a wszech ogarniająca reklama na każdej lampie była po prostu wylewająca się - ja oczywiście rozumiem sponsoring ale czy nie wystarczyłby taki bardziej "cywilizowany". Absolutne totalne rozczarowanie, płatne wszystko co tylko można i gdzie można a w zamian nie wiele no może z wyjątkiem mandatu za zbyt długie parkowanie.

Poza tym zazdraszczam przejechałam Trójmiasto, kilka razy w te i nazad bo mi się ulice pomyliły a szukałam tego
 
i jakoś tam u "nich" nad tym morzem ludzie mniej nerwowi, nie śpieszą się tak, nie pędzą na złamanie karku, widać było że nawet wkurzające na maksa (przynajmniej w Warszawie) roboty drogowe nie przeszkadzały i niebo jakieś takie jaśniejsze było niż na Mazowszu.

I tym optymistycznym akcentem na koniec "całuski" od płaszczki

czwartek, 25 lipca 2013

Trzy małpy

jestem niczym te Trzy mądre małpy tyle że ja z tych mniej mądrych w tym wypadku jestem i objawia się to tym że znowu padł mi laptop i jestem ślepa, głucha i nie mogę pokazać co wyprodukowałam. W ubiegłym roku jeden padł ze "starości" trochę lat miał i przeżył różne koleje losu, w końcu odmówił posłuszeństwa. Fenicjanie mi pomogli i w drodze wymiany towarowo pieniężnej nabyłam w drodze kupna nowy.
 Śliczny był...... bo tydzień temu zawrzał, błysnął i zgasł i pojechał do serwisu. Niestety "mój" serwis nie jest tak cudowny jak Intensywnie Kreatywnej której laptop wrócił z naprawy w ciągu 3 dni - "mój" ma 30 dni na naprawę i jestem zrozpaczona, kazali sprawdzać na stronie postępy, 
sprawdzam -  nie ma, 
to dzwonię bo może a nóż, widelec i będzie łyżka. 
Będzie nawet cała łycha czekają na zasilacz i płytę główną (bo chyba padła) żeby zdiagnozować. Ponieważ już drugi raz w domu w mojej obecności komputer zawrzał i zgasł to mam zakaz zbliżania się do sprzętu komputerowego nie będącego moją własnością więc trochę będziecie musiały poczekać na nowości uszytkowe.  Spróbuję się jednak odzywać i może cykać zdjęcia telefonem i co nieco uszytkowego pokazać.
A tym czasem ...............

piątek, 12 lipca 2013

Jesteście GENIALNE

Nie mam tyle czasu ile bym chciała na "latanie" po internecie
i
obserwowanie wszystkich blogów, które chciałabym zobaczyć, 
"wujek" google też wymaga wiele czasu na wszystkie ciekawostki a
pracować, spać, jeść i wykonywać inne obowiązki też trzeba, nie samymi przyjemnościami Kobieta żyje. 
Same Wiecie jak to jest każda z Was ma wiele do zaproponowania
a
im dalej w las tym więcej drzew
ale
od czasu do czasu natychacie mnie tak że po prostu muszę powiedzieć że jesteście
 genialne.
Genialne w wymyślaniu rzeczy oczywistych jak oczywista oczywistość i prostych w swojej prostocie i
tak 
dopiero ostatnio znalazłam na blogu Bezdomnej Wioletty z Szafy rzecz niby zwykłą ale jednak niezwykłą 
SKANOWANIE 
4 strony z Burdy i mamy wszystko w jednym miejscu na wyciągnięcie telefonu, laptopa, tableta czy innej informatycznej wynalazki.
Nie trzeba przeglądać miliona kolorowych obrazków i dźwigać tysiąca ton papieru.
Oczywiście przegapiłam, że Wioletta udostępnia swoje pliki o tu i zeskanowałam po swojemu
jeden plik = jedna Burda
a w nim zestawienie uszytków Burdowych stron dwie i dwie strony modeli konstrukcyjnych,
na razie od czerwca 2010 do końca znaczy do lipca 2013.
(będą następne czyli wcześniejsze).
Ale "poszłam" dalej
i
w trakcie czynienia porządków w materiałach
każdemu z nich cyknęłam fotę.
Na razie udało mi się obfocić dwa pudła a zostały jeszcze
trzy (chyba się zastrzelę nim skończę) 
ale jest to NAPRAWDĘ "twórcze".
Okazało się że zapomniałam co najmniej o połowie jeśli nie więcej materiałkach, które MAM, MAM i nie oddam tylko przerobię na nowe "szmaty" do latania.
WIĘC
gdyby któraś z Was miała zapotrzebowanie na skany przyjmuję "zapisy".
Pliki upierdliwe bo megowo chyba spore (nie znam się na tym w ogóle, ale jakoś trudno się załączały i długo wysyłały) ale kolorowe i mogą się przydać i jest to pdf.
Podaję mojego e-mail bo go nigdzie nie widać a bloga to ja jeszcze (mimo najlepszych chęci) nie do końca opanowałam
potyczkizmaszyna@gmail.com


wtorek, 4 czerwca 2013

Prezentowa recenzja

 Wygrałam u  Ani rozdawajkę i obiecałam Wam" recenzję"  

Key moments of fashion - the evolution of style to książka o najważniejszych momentach w modzie głównie wieku XX, jest Marlena Dietrich , Twiggy, ewolucja stanika, moda plażowa, kobiety w spodniach i początki Vogue i domów Mody - bo tak na prawdę dopiero wiek XX "stworzył" sławnych projektantów.  

20 prostych projektów do uszycia zarówno na maszynie jak i w ręku m.in. portfel, torby ze starego swetra i nie tylko, okładki na notesy, patchworkowe poduszki 


Poradnik dla gospodyń domowych począwszy od szycia ręcznego, na maszynie, filcowania aż po ozdabianie świec, pieczenie ciast i wyrób nalewek.

Gdyby Ktoś był czymś zainteresowany chętnie nabytą wiedzą się podzielę. 

niedziela, 2 czerwca 2013

Lepiej późno, niż później albo wcale




 

O akcji

Uszyj jasia

przeczytałam i "usłyszałam" jakiś czas temu ale same wiecie jak to jest jak się jest kobietą pracującą to nie zawsze ma się czas na wszystkie "fanaberie", a po drodze jest zawsze jeszcze kilka innych nie mniej potrzebnych rzeczy do zrobienia i oczywiście trzeba mieć wenę na szycie właśnie tej konkretnej rzeczy.
Ale w końcu kupiłam materiały, które mnie się podobały oczywiście 100% bawełna, żeby nie było skuchy i mam nadzieję, że się spodobają.


wersja dla "zakochanych"


dla najmłodszych


dla lubiących czworonożne stworzenia

i wszystkie razem


niedziela, 26 maja 2013

Potrzeba chwili

Wiem, wiele osób nie będzie się ze mną zgadzać i stwierdzi, że to przesada  ale ten typ tak ma i już.

Niedawno Ania z Ukrytych wątków pisała o trudnej sytuacji psów, ogłosiła rozdawajkę i ja tę rozdawajkę wygrałam. Piękne książki otrzymałam, za co bardzo ale to bardzo dziękuję, sprawiły mi cudowną  niespodziankę 
oto one
(o książkach napiszę w następnym poście)

NA i o tym właśnie chciałam napisać 


Uszyłam nie dość że po raz pierwszy patchwork to jeszcze jest to "dywanik", "kołderka" no w każdym bądź razie coś na czym może leżeć psiun, mój psiun niestety bardzo się rozchorował i musi jeździć do lecznicy na kroplówki i inne wariacje i żeby tam nie leżał na zimnej podłodze i byle jakim  kocu Pańcia dwa dni wczorajszą sobotę i dzisiejszą niedzielę poświęciła na szycie posłania dla swojego Niunia.

góra

spód
Szycie patchworku to niewdzięczna robota, wymaga dużej precyzji i wprawy i zajmuje dużo więcej czasu niż zszycie dwóch kawałków materiału ale czego się nie robi dla naszych mniejszych braci i nie tylko. Brakuje mu a w zasadzie to mnie precyzji ale musiał być szybko, żeby pies miał izolacje od zimnej podłogi więc jest nie spasowany idealnie ale mam wrażenie, że jemu to nie będzie przeszkadzać, a będzie miał swój kocyk pachnący domem i ludźmi, którzy go kochają.


Jakieś te zdjęcia po przesłaniu na bloga dziwne są, nie dość że się "świecą" to jeszcze nie widać że to materiał w paseczki jest


niedziela, 5 maja 2013

To działa

Dawno, dawno temu .................,
a może nie aż tak dawno kupiłam flamaster do tkanin to znaczy do rysowania na materiałach oznaczeń przeniesionych z wykroi, które po 48 lub 24 godzinach bądź pod wpływem wody (prania) powinny zniknąć. W porównaniu do kredy i innych mydełek tani nie był. Kupiłam ryzyk fizyk, po odpakowaniu okazało się że powinno się robić próby na materiale i kaszana bo czekaj teraz całą dobę albo dwie czy zniknie jak chcesz szyć teraz, już albo jeszcze prędzej. Pisadło odłożyłam i zapomniałam o nim ale onegdaj wpadł mi w łapki a ponieważ postanowiłam uszyć próbną lalkę to co mi tam i tak nie dość że testowa to jeszcze na lewaku będzie i DZIAŁA, rzeczywiście znika, więc jeśli któraś z Was chciałaby sobie co nieco pracę ułatwić......
Fioletowa końcówka 48 godzin, różowa 24
rozpoczęliśmy wiosenne linienie co widać, słychać i ........
I jeszcze granatowy t-shirt z tego samego wykroju co poprzedni ale z "falą" i krótkimi rękawkami. Niestety raglanowe rękawki wymagają więcej materiału niż "zwykłe". Materiał mocno cienkie sztuczno bawełniane coś, ale niewątpliwy plus nie gniecie się, doły i góra klejone.



środa, 1 maja 2013

Burda

Jaka Burda jest każdy wie i widzi, a i tak ciągle na nią narzekamy
a to za droga,
a to wykroje nie takie,
a to już było,
a to nic nie ma i w ogóle jest do niczego.
I też wspominam czasy kiedy Burda była inna, trudniejsza ? raczej bardziej "wymagająca" bo zamiast na 4 płachtach plątanina kropek, kresek i innych znaczków była nie dość, że na dwóch to jeszcze miała dwa kolory czerwony i zielony a każdy rozmiar to inny wykrój i pamiętam jak burda robiła przedruki kulinarnych przepisów z niemieckiej Burdy i to jakieś fantasy było bo niby skąd wziąć imbir, chilli, zielony makaron albo te ich inne fantasmagorie i na jakich to talerzach zezdjęciowane było. 
Historia Burdy to początek lat 50 ubiegłego wieku i nie ma co wymyślać że rozmiarówka nie taka że opisy mętne. Z tego co pamiętam wymiary w wykrojach nie zmieniły się od x lat za to nasze figury a i owszem i nie ma co wymyślać że wykroje nie takie tylko zastosować się do złotej myśli Intensywnie Kreatywnej że należy się obmierzać uczciwie i bez oszustw i wykrój jednak dopasowywać do własnej sylwetki a nie do tej "idealnej". Nawet samej robiąc wykroje zgodnie z książką też to czasami okazuje się być nie to - konstruowałam zwykłą spódnicę z książki pani Hanus i po zszyciu zjechała mi z tyłka, więc mimo konstrukcji własnej trzeba ją było dopasować do mnie samej, bo jak pisze Autorka typów sylwetek jest co najmniej kilka. 
Więc przestańmy narzekać bo bluzka to bluzka i jej konstrukcja nie zmienia się od lat zmieniają się tylko detale: kołnierzyk, stójka, z zaszewkami, bez, bufki i inne takie tam. Spodnie to spodnie raz wąskie innym razem klasyczne a jeszcze innym dzwony albo inne szwedy. Od nas zależy że będą niepowtarzalne i na naszą miarę.
Zdjęcie pochodzi ze strony www.burda,pl



czwartek, 21 marca 2013

Utopiłam .......

Nic nie poradzę UTOPIŁAM TĘ WSTRĘTNĄ WIEDŹMĘ.

Według wszystkich podań powinna być ze słomy, brzydka i ustrojona w kolorowe "piórka" i nie dość ze utopiona w płynącej wodzie to jeszcze powinno się ją troszkę potraktować ogniem. 

A więc zabawiłam się we wiedźmę domową (poganka normalnie jestem, że takie rzeczy robię) i zrobiłam własną Marzannę - nie wyszła zgodnie z podaniami ale jest moja i dlatego jest:

z krzaczkowych gałązek zsekatorowanych sprzed własnego okna,

obwiązana kokardami nie bardzo kolorowymi za to wcale ładnymi (no mnie się podobają),

utopiłam ją w łazienkowej umywalce bo woda w stawie zamarznięta (tak, tak mam we wsi staw, taki z kaczkami krzyżówkami, łabędziami, rybami i tatarakami albo innym zielskiem wodnym)

no i nie mogłam tej "cholery"  podpalić bo te patyki to jednak oznaki życia wykazują (włożyłam je do wody i mam nadzieję, że do Świąt trochę zielone się zrobią) a poza tym Rodzina podniosła by larum, że całkiem mi już odbiło i smród w chałupie robię.

CZARUJCIE RAZEM ZE MNĄ TO MOŻE ONA WRESZCIE PRZYJDZIE
chociaż jak się słucha tych od pogody (żeby ich tak .....) to jakieś marne widoki, nie dość że śnieg przez całą dobę to jeszcze w nocy - 20 i zero słońca 


I jak tu się cieszyć z astronomicznej i kalendarzowej i dnia wagarowicza.....

Ale co tam niedługo MAJ to może coś z tego będzie

sobota, 16 marca 2013

Obiecane foty

Napisałam, że załączę foty oto i one,

Jestem po prostu mniej niż zero jeśli chodzi o robienie zdjęć.
I co z tego, że w dniu dzisiejszym warunki nasłonecznienia odpowiadały jednostkom ludzkim i nie ludzkim skoro kolory na moich fotach są do bani.

T-shirt w realu ma kolor zgniłej zieleni, czerwone napisy i czarne rysunki

Przód bluzeczki ryżowej real kolor brudny jasny róż

Bluzka w poprzek niebieski, biały i brąz takie bardziej przygaszone

I ażurowa narzutka, która już postanowiłam będzie spruta i zrobiona na grubszych drutach bo niestety inaczej nie wystarczy włóczki a nie chcę jej łączyć z innym kolorem, czarna jest.

Chyba muszę się zapisać na jakieś lekcje fotografowania i to nawet nie chyba ale na pewno
 Podobno na naukę nigdy nie jest za późno.

A te zdjęcia w kwestii czy lubię zimę i "nadchodzące"j wiosny




środa, 13 marca 2013

Nie żeby mnie tu nie było

Jestem, jestem ale jakoś dziwnym trafem czas mi się skurczył, moja doba nie ma 24 godzin tylko jakieś 12 w porywach do 16. 
Jestem, wchodzę i obserwuję Wasze blogi, od czasu do czasu nawet skomentuję a co. 
Dzisiaj chciałam Wam nawet pokazać co udało mi się rozpocząć ale niestety mój aparat sprawił mi niespodziankę w postaci rozładowanego akumulatorka, a że zdjęcia zamierzałam zrobić teraz znaczy się bliżej środka nocy to nic z tego nie wyszło. - w końcu spać też trzeba iść a akumulator naładować.
To troszkę tylko napiszę a jutro może cyknę foty i dołączę.
Skroiłam trzy bluzki, dwa t-shirty i jedną prawdziwą znaczy się materiałową, jednego t-shirta nawet trochę pozszywałam i 3 dni myślałam nad koncepcją wykończenia dekoltu - całe szczęście, że musiałam pojechać po pomarańczową mulinę (będę miała haftowaną różową spódnicę) i jak szwendałam się po hurtowni znalazłam łańcuszek - będzie dobrze
Wydziergałam przód bluzki ściegiem ryżowym i skończyła mi się włóczka - czekałam na dostawę (już jest)
Zrobiłam pół przodu kolejnej robionej wzdłuż znaczy od rękawa i wkurza mnie ten ściągaczowy rękaw, więc różnie może być - znaczy prucie może zaistnieć 
Rozpoczęłam ażurową narzutkę, wychodzi fajne ale znowu nie wiem czy wystarczy mi wełny jak nie to albo połączę z innym kolorem albo zamówię - może powinnam to zrobić już bo fajnie się robi i szybko przybywa

zdjęcie z serii my tu pilnujemy


pozory mylą one pilnują
   

czwartek, 14 lutego 2013

Bądź Moim Walentynkiem

Wiem, po prostu wiem
jestem stara niczym to najstarsze rozpadające się próchno albo jeszcze starsza taki dinozaur, ale jak
patrzę i widzę,
słucham i słyszę
o Tym a może Tej Walentynce to jakoś tak mi beeee..................
Kochać należy mimo wszystko a może właśnie pomimo wszystko i przede wszystko.

"Latam" po internecie i WIDZĘ, słucham radia i SŁYSZĘ te infantylne objawy MIŁOŚCI
robi mi się po prostu słabo bo nie jest przejawem miłości NAWET własnoręcznie zrobiona kartka czy uszytek w kształcie serca  czy inne sercowe coś i koniecznie w kolorze czerwieni 
ale
ten drobny, maleńki gest, ten jedyny o którym TA jedyna osoba wie, że był przeznaczony specjalnie i tylko dla niej
A co to może być?
A np.
TEN pocałunek na powitanie
TA ulubiona zupa
spacer pod rękę 
kolacja przy świecach
śniadanie do łóżka
i to wszystko inne małe malutkie ale jakże cenne.

I tym optymistycznym akcentem
NAJLEPSZEGO DNIA ŚWIĘTEGO WALENTEGO  



wtorek, 12 lutego 2013

? to jak mu tam

To jak on się nazywa ten co wszystko chowa,
A ........................Alzheimer.
Znowu mi schował wykroje tym razem na bluzki.
Jak widziałyście w ostatnich dwóch postach materiałów mam a mam i mam kilka przeznaczonych na bluzki a w zasadzie t-shirty. Mało skomplikowane do uszycia, dosłownie 3 wszy i po krzyku a mając na wyposażeniu overlock to nawet 2 szwy. Ale jak zwykle musi być jakieś ale.
Większość z zaprezentowanych Wam materiałów ma swoje przeznaczenie tylko 

- po pierwsze primo nie biorę się za następną rzecz dopóki nie skończę tej którą właśnie szyję bo ......
np nie znoszę ciągle zmieniać nitek chociaż nie jest to już tak uciążliwe choćby ze względu na to iż od Mikołaja dostałam pudełeczko z 25 szpulkami do maszyny więc na ten czas nie mam wymówki, że brakuje mi szpulek do bębenka
i np. lubię zrobić coś od początku do samego końca i jak zacznę to muszę skończyć
i kolejny np. nie należy łapać 10 srok na raz
- po drugie primo mam ograniczenia czasowo przyjemnościowe bo jednak należy się oddawać pracy zarobkowej między innymi po to aby spełniać swoje fanaberie w kwestii zakupu niezliczonej ilości materiałów
- po trzecie primo lubię czytać i temu zajęciu też się oddaję
- po czwarte i najważniejsze primo należy zajmować się rodziną i tą ludzką i zwierzęcą - co czynię z przyjemnością - abstrahując od tego, że co jakiś czas podnoszą mi ciśnienie, ja im zresztą też
- po piąte primo - ubzdurałam sobie że zdam taki jeden egzamin (cholera co mnie podkusiło?)

A w ogóle to jak napisałam we wstępie winny jest ten, no ten, jak mu tam ........... . Nie daje żyć i co kawałek każe oglądać dookoła Wojtek Burdy żeby znaleźć to co już wcześniej było znalezione i oczywiście "zapamiętane" do najpilniejszego uszycia.

I tym optymistycznym akcentem                                             ZNALAZŁAM te wykroje co  je już wcześniej znalazłam i to tylko  po 3 godzinach szukania,

niedziela, 10 lutego 2013

Hiszpańska Mucha

Za reklamę mi nie płacą ale co tam.

W piątek byłam na przedpremierowym pokazie sztuki Hiszpańska Mucha w Kamienicy.

(Jako ta ona "Dama" bywam w takich miejscach co jakiś czas.)
Zdjęcie pochodzi ze strony Teatru Kamienica http://teatrkamienica.pl
Lata 30 ubiegłego stulecia. I jest reżyser, który robi wodewile,  jest jego diwa z zadęciem i aspiracjami aktorki dramatycznej nota bene jego wybranka serca, angielski producent, który na końcu okazuje się być Rosjaninem, jego przygłupia narzeczona, która nie dość że deklamuje wiersze o kiełbasie to zachodzi w ciążę z kierowcą ciężarówki oraz stara panna - pokojówka i do tego wszystkiego tytułowa Hiszpańska Mucha. Ową muchą - jest ........ tego Wam nie zdradzę, ale spektakl polecam - trwa ok 1,5 godziny z  czego 60 minut śmiechu pełną piersią. Jak będziecie miały/mieli okazję - zobaczcie. Powinniście być zadowoleni.

autor: James Lee Astor 
reżyseria: Jakub Przebindowski
kostiumy: Tomasz Ossoliński
scenografia: Witold Stefaniak
obsada: Anna Korcz, Sambor Czarnota, Piotr Szwedes, Martyna Kliszewska, Dorota Zięciowska

niedziela, 3 lutego 2013

Dostałam wyróżnienie i wreszcie na nie odpowiadam

Jakiś czas temu otrzymałam wyróżnienie od Kasi a nie chcąc zaniedbywać i Was w kwestii szycia i pracy dopiero teraz na nie odpowiadam (jednak brak 100-procentowej sprawności ruchowej sprzyja klikaniu w klawiaturę komputera i nadrabianiu zaległości twórczo poetyckich)


1. Co skłoniło Cię do założenia bloga
Oczywiście moja próżność bo co by innego

2. Miejsce do którego chciałabyś się wybrać w podróż
Tam gdzie jest ciepło bardzo ciepło, biały piaseczek, niebieskie niebo, cieplutka zielono niebieska szumiąca woda, delikatna bryza powietrza i wszystkie te inne cudowności sprzyjające lenistwu.

3. Ulubiona pora roku/uzasadnić proszę;)
Lato, zdecydowanie lato i w dodatku to ciepłe – uwielbiam słońce, wakacje, owoce i lody. Chociaż właściwie zimę też lubię tę śnieżną, piękną, cichą z ciepłym ogniem w kominku.

4.Spacer czy przejażdżka samochodem?
Uwielbiam prowadzić samochód, ale na spacery to jednak też lubię chodzić – bo niby dlaczego mam dwa psy i z każdym wychodzę oddzielnie.

5.Zakupy przez internet czy w sklepie?
Internet

6. Twoje największe  marzenie te które się spełniło
To co mam szczęśliwa zdrowa rodzina

7. W jakim stylu najlepiej się czujesz, sportowo/elegancko...?
Elegancko, jak byłam w wieku szkolnym moja rodzina mówiła o mnie 
z Ewki "wielka jest strojnisia nie od wczoraj nie od dzisiaj" (Szpalski, Załucki)

8. Kawa czy herbata?:)
Kawa

9. Jaką cechę cenisz najbardziej u innych?
Tolerancję i wyrozumiałość

10. Marzycielka czy realistka?
I to i to, w pracy realistka, w domu marzycielka

11. Ranny ptaszek czy nocny Marek?
W zależności od sytuacji albo ranny ptaszek, albo nocny marek

Cholerny PMS i nieobecność pana Męża

Nieobecność pana Męża i PMSDiabeł, źle na mnie wpływają oczywiście z mojego punktu widzenia, nikogo innego, pozostali uważają, że to dobry objaw.
W dniu wczorajszym pan Mąż uprzejmy był pójść do pracy (sobota to była), więc nikt nie wchodził mi w drogę, na kazał przestawać robić “głupot” i zajmować się innymi przyjemniejszymi rzeczami np. szyciem, dzierganiem na drutach, czytaniem bądź gapieniem się w telewizor ewentualnie wygonieniem do jakieś galerii – akurat za tym specjalnie nie przepadam szczególnie w weekend i On o tym wie.  W związku z powyższym PMS Złość zadziałał w całej swojej rozciągłości i zamiast zajmować się wyżej wymienionymi przyjemnościami zrobiłam porządki poszalałam
w łazience- sprzątanie, po drodze kilka prań ,
w sypialni – kurze, parapet, okno (od środka tylko ale przetarte), zmiana pościeli,
w kuchni – to wiadomo kuchenka, lodówka i te inne takie,
i salonie – kurze, telewizory, gazety
i nawet dostało się tarasowi – wywaliłam pozostałości śniegu i lodu i jeszcze go zamiotłam (nota bene latałam po nim w psich butach i szlafroku – ciekawy  widok – niestety zdjęć nie ma i nie będzie, nie było komu zrobić). Gwoli ścisłości psie buty to moje stare buty w których nie szkoda wejść w najgorsze błoto i inne tego typu przyjemności.
No proszę zapomniałabym o garderobie – poprawiłam ustawienie pudeł i w butach porządki zrobiłam.
Jak na moje potrzeby to wczoraj nawet dość ciepło było, ale mój kręgosłup ma chyba na ten temat jakieś inne zdanie bo nie chce dzisiaj ze mną w 100 % współpracować i jakby pobolewa nie wiem czy to z przewiania czy za dużo mu dałam wczoraj w kość.
O! nawet w pudłach z materiałami i innymi przydasiami szyciowymi zrobiłam porządki a jest w czym. Materiałów mam chyba z milion i ciągle kupuję nowe – to choroba jakaś chyba. Żeby nie było, że nie na temat bo to przecież szyciowy blog. 


W tych wszystkich pudłach są materiały

I na koniec moja śpiąca słodycz


A przy okazji oglądając Wasze blogi dochodzę do wniosku, że jestem potwornym leniem i wykazuję się kompletnym brakiem organizacji albo Wasze doby mają 48 godzin