Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzierganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzierganie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Z motyką na

koc - pled rozmiarów na konia, hipopotama albo słonia, mamuta pewnie też dało by radę tym przykryć                      jak już skończę.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy przeglądając internet wielokrotnie natykałam się na granny square - babcine kwadraty, i........ "będąc młodą lekarką" szczerze ich nie lubiłam wydawały mi się takie "wsiowe" typowo PRL-owskie i w ogóle koszmarne
 a teraz 
no może "uwielbienie" to, to jeszcze nie jest ale jak skończę to będę wielbić, czcić i wszystkie te takie bo w końcu zamierzam zrobić płachtę na mamuta z 360 kwadratów o wymiarach 9,5 - 10,0 cm jeden co mniej więcej da wielkość 180 x 200 i teraz jak to prawdziwie wyliczyłam i napisałam to nie wiem czy nie powinnam ich zrobić jeszcze więcej tak ok 500 bo 
NA PRAWDĘ, rzeczywiście chciałabym zrobić płachtę, płachtę olbrzymią,  którą można by się okręcić zimową porą z kubkiem ciepłej herbaty z malinami lub chłodnymi letnimi wieczorami z kieliszkiem wina w ręku na tarasie pod gwiazdami 
Na tę chwilę mam ich 60 i chciałabym TO skończyć do końca 2015 - może się uda.
Postaram się na bieżąco zdawać relację z postępów robót 
Włóczka zakupiona w sklep-ik'u niemalże w ilościach hurtowych eljan klasik, robi się przyjemnie ale, zawsze jest jakieś ale, teoria zakłada że jeden producent, jeden rodzaj, gatunek? tylko kolory różne i okazuje się że jedne są bardziej milusińskie i miękkie inne mniej, jedne się rozwarstwiają bardziej a inne mniej ale fajnie jest mieć cel, choćby nierealny






środa, 7 stycznia 2015

Spóźniony prezent

i to nawet bardzo 

Urodziny były 16 sierpnia i "szkielet" prezentu został wykonany przed terminem,
ale już wykończenie to zupełnie inna bajka.
Koncepcja zmieniała mi się z częstotliwością co tydzień inny pomysł a to granatowy szyfon, a to trzymanie łańcuszek szydełkowy, a to warkocz łańcuszkowy a to kwiatek taki śmaki i owaki i inne bajery rowery, miliony pomysłów i wszystkie jakieś lewe.

Skończyło się tak



poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zadrutowałam się ......

całkiem i szydełko też jest w użyciu

Odbiło mi totalnie, ilość zakupionych włóczek wzbudziła w Panu Mężu lekkie oszołomienie i cichutkie pytanie kiedy ty to wszystko zrobisz? I oczywiście co przyszła paczka od Intensywnie Kreatywnej to rozpoczynałam nową robótkę a teraz zastanawiam się którą kończyć
Mam ich całe pudło na pled - koc robiony metodą granny square, która nota bene w młodości wzbudzała we mnie niezbyt pozytywne emocje


Trochę ich już mam a planuję ich mieć 360 


Mężowski sweter 

a w zasadzie jego 5/8, brakuje rękawów

Narzutka dla mnie taka bardziej letnia więc średnio mi nie spieszno

jest 1/4 na przyszłe lato będzie jak znalazł

Nie mogłam, po prostu nie mogłam sobie  odmówić

ale mam szczęście IK wymyśliła razemrobienie chusty z "koszmarną" po prostu ilością wrabianych koralików, nupków i innych cudawianek  Aeolian  i mam nadzieję ją kiedyś zrobić może nawet w akcji styczniowego razemrobienia z Agą  

połów z nad morza każdy motek za 1 zł polski sztuczne, przed wietrzeniem lekko śmierdzące ale milusińskie że nie wiem co

co widać, dobrze się w tym leży, śpi i w planach jest sweterek z dekoltem do pępka ale na plecach i pled niby babcine
kwadraty ale robiony na drutach  


A to tylko ta część która została nabyta w ostatnich 3-4 miesiącach 2014. O reszcie pisać nie będę ale jest tego 2 pudła


wtorek, 11 listopada 2014

Gwiazdki na kocyku

W sierpniu pojawiło się zapotrzebowanie na ozdobny kocyk.
Zaczęło się oczywiście od IK, gdzie mignął mi wzór od Dziergam sobie i tak oto ...

tak było na początku




tak w trakcie i po





a tak na końcu


Kocyk jest zdecydowanie bardziej ozdobny niż użytkowy, więc Mama dziecięcia otrzymała pozwolenie na noszenie go w ramach omatacza szyjnego gdzie może spełniać przynajmniej trochę użytkowe funkcje

poniedziałek, 14 lipca 2014

Roczny poślizg

Wrzesień 2013 urlop nad polskim morzem krótki bo krótki ale ambicje WIELKIE, w listopadzie byłam mniej więcej w połowie roboty i znowu 4 dni urlopu, plany skończyć przed gwiazdką (tą co już była)

i wreszcie lipiec 2014 i koniec "mordęgi".

Estonian lace z estońskiej włóczki 800 m w 100 g wypatrzonej na blogu Intensywnie Kreatywnej Agi, pozazdroszczonej i nabytej w drodze kupna na mocno popularnym portalu aukcyjnym.

Przyznam się że brakuje mu: szalowi około 20 rządków wzoru zgubionego tak żeby było w miarę niezauważalne i końcówek w sensie borderu na krótszych bokach ale niestety przedobrzyłam z drutami powinnam wziąć o numer większe (przynajmniej) ale niteczka "cienizno taka" że jak dobierałam druty to 3 (trójka) wydawała się najlepsza z najlepszych.


i znów szczur w roli prezentera, jeszcze przed praniem i blokowaniem




a tu sztuczka z suszeniem


tu już blokuję


 po wyschnięciu i na innym modelu



niedziela, 13 lipca 2014

W roli głównej ....................szczurek

Szczurek
prezentuje torebkę wydziergana w dwa popołudnia weekendu ze zpagetti, kupione pewnie ze dwa lata temu w szale umysłu: "cudo", ale fajne, chcę i muszę mieć - potem się wymyśli co z tego będzie. 
Kawałki poszły na troczki do piżamowych spodni i dalej nic. Przestał ten mot na półce i kuł w oczy a że ostatnimi czasy mam szał drutowo szydełkowy to na próbę wzięłam siódemki  (zlecają robienie na 10 lub 12) nabrałam 15 oczek żeby zobaczyć co i jak i poszło. Poszło szybko ale niestety nie tak sprawnie bo przy tak "małych" drutach robota sztywna a przy tym ciężka (na wagę) i łapki musiały co jakiś czas odpoczywać. Ale spodobało  mi się bardzo i że zostało mi jeszcze mniej więcej pół mota to dokupiłam teraz czerwony i będzie czerwona i jeszcze łączona szaro czerwona, jedna zrobiona na szydełku.


 

 
 


wtorek, 5 listopada 2013

Dziergam, dziergam



i wydziergać nie mogę, i mowa tu oczywiście o tworzeniu robótek ręcznych i winna jest tu  oczywiście nikt inny jak Intensywnie Kreatywna. No “weszła” mi normalnie na ambit
po pierwsze tworząc swoje włóczkowe dzieła tak normalnie i od niechcenia - ucząc nas po drodze
po drugie ogłaszając Szóstkowy szatański konkurs. Pomyślałam a co mi tam w końcu tworzyłam kiedyś takie dzieła.
potyczkizmaszyna-ewa.blogspot.com
sweterek został zrobiony kiedy mój Syn
miał ze 2 lata a mój dostęp do maszyny
do szycia był dość mocno ograniczony
Przystąpiłam do działań
miało być takie bardziej ambitne, żeby sprostać wyzwaniu i z dumnie podniesionym czołem wyjść na udeptaną ziemię. Ponieważ lubię wszelakiego rodzaju zamotania szyjne to wymyśliłam, że udziergam jakąś chustę bądź inny szal. Odwiedziłam stronkę Ravelry i zadałam “jej” wyzwanie: omotanie neckowe, dyfikultność co najmniej 7 (miało być ambitnie) no i śliczne – subiektywna ocena własna a no i frii bo chytra jestem i znalazłam przepięknej urody szal O-stole Mio. Instrukcję obsługi wraz ze schematem wydrukowałam, przeczytałam coś tam zrozumiałam a coś nie, ale stwierdziłam że za dużo tych rysunków stworzyłam jeden własny “przecudnie” kolorowy. A że na oczach czasami mam wrażenie noszę denka od butelek to schemat wydrukowałam na płachcie zakrywającej pół podłogi na usprawiedliwienie mam, że moja płachta zwiera również stronę lewą bo w niektórych rzędach i tam się mota. Całość znaczy włóczkę, druty, opis, schematy cudze i własne zapakowałam i pojechałam nad morze nasze polskie z ambitnym zamiarem wyprodukowania szaliczka w tydzień znaczy dni 7 co to jest te marne 600 rządków po jakieś 90 oczek – nie przewidziałam tylko tego, że pogoda będzie taka bardziej sprzyjająca do plażowego lenistwa a Synu marnotrawny każe sobie pomóc w pisaniu magisterki, którą to miał złożyć na tentychmiast albo jeszcze prędzej (jak my kiedyś obywaliśmy się bez Internetu, on tu my tam).
Na wczoraj wieczorem mam 373 rzędy ale od dzisiaj 4 dniowy urlop HURAAAA!!!! to może wreszcie skończę moje dzieło na Konkurs, który już się dawno skończył i został rozstrzygnięty ale liczę na nagrodę pocieszenia – zachwyt Agnieszki nad moim udziergiem. Byle do szczęśliwego finału i może nie w okolicach przyszłej zimy.

Włóczka lekko “zjadliwa” estońska wełna w kolorach zieleni, morskości i fioletu, metrów 800 w 100 gramach, druty nr 3 
DSC_0022
DSC_0020
DSC_0015
2013-11-03 ip 007

wtorek, 17 września 2013

"Wyjechali na wakacje...."

A tak na prawdę to podopieczni zostali w domu a ciało rodzicielskie wyjechało i właśnie wróciło i wywiozło nad "morze, nasze morze" drugą z chust udzierganych przez Intensywnie Kreatywną Agnieszkę - wieczorami i nie tylko sprawowała się rewelacyjnie. Przy okazji na zdjęciu widać uszytą torbę na otrzymany od Pana Męża prezent urodzinowy.


Nasze polskie morze we wrześniu było pogodowo bardzo przyjazne i pozwalało na przypiekanie schabów na plaży, mnogością turystów także nie epatowało i to są plusy.
A teraz będę narzekać jestem absolutnie i totalnie rozczarowana - pojechałam do Sopotu (nie byłam tam sto lat) i kazali mi płacić za wejście na molo a wszech ogarniająca reklama na każdej lampie była po prostu wylewająca się - ja oczywiście rozumiem sponsoring ale czy nie wystarczyłby taki bardziej "cywilizowany". Absolutne totalne rozczarowanie, płatne wszystko co tylko można i gdzie można a w zamian nie wiele no może z wyjątkiem mandatu za zbyt długie parkowanie.

Poza tym zazdraszczam przejechałam Trójmiasto, kilka razy w te i nazad bo mi się ulice pomyliły a szukałam tego
 
i jakoś tam u "nich" nad tym morzem ludzie mniej nerwowi, nie śpieszą się tak, nie pędzą na złamanie karku, widać było że nawet wkurzające na maksa (przynajmniej w Warszawie) roboty drogowe nie przeszkadzały i niebo jakieś takie jaśniejsze było niż na Mazowszu.

I tym optymistycznym akcentem na koniec "całuski" od płaszczki

niedziela, 14 kwietnia 2013

Przyszła wiosna

Zobaczcie

przyszła, przyszła wiosna 



a z nią mój t-shirt, a ponieważ troszkę stroi jeszcze nieduże fochy to bluzeczka ma długie rękawki, coby nie straszyć bladością  witek i jednak niektórym bywa na razie chłodno w gołe ręce





Jest ciepły, obszyty łańcuszkiem na taśmie, po 1 praniu łańcuszek na końcach trochę był wziął odlatatał, ale igła w rękę i jest już na miejscu.

Różowemu ryżowi dorobiłam czarne plecy a teraz kombinuję czy długie rękawy, czy do łokcia.




I na koniec wesoły owoc pitahaya (różowe do różowego)