poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zadrutowałam się ......

całkiem i szydełko też jest w użyciu

Odbiło mi totalnie, ilość zakupionych włóczek wzbudziła w Panu Mężu lekkie oszołomienie i cichutkie pytanie kiedy ty to wszystko zrobisz? I oczywiście co przyszła paczka od Intensywnie Kreatywnej to rozpoczynałam nową robótkę a teraz zastanawiam się którą kończyć
Mam ich całe pudło na pled - koc robiony metodą granny square, która nota bene w młodości wzbudzała we mnie niezbyt pozytywne emocje


Trochę ich już mam a planuję ich mieć 360 


Mężowski sweter 

a w zasadzie jego 5/8, brakuje rękawów

Narzutka dla mnie taka bardziej letnia więc średnio mi nie spieszno

jest 1/4 na przyszłe lato będzie jak znalazł

Nie mogłam, po prostu nie mogłam sobie  odmówić

ale mam szczęście IK wymyśliła razemrobienie chusty z "koszmarną" po prostu ilością wrabianych koralików, nupków i innych cudawianek  Aeolian  i mam nadzieję ją kiedyś zrobić może nawet w akcji styczniowego razemrobienia z Agą  

połów z nad morza każdy motek za 1 zł polski sztuczne, przed wietrzeniem lekko śmierdzące ale milusińskie że nie wiem co

co widać, dobrze się w tym leży, śpi i w planach jest sweterek z dekoltem do pępka ale na plecach i pled niby babcine
kwadraty ale robiony na drutach  


A to tylko ta część która została nabyta w ostatnich 3-4 miesiącach 2014. O reszcie pisać nie będę ale jest tego 2 pudła


wtorek, 11 listopada 2014

Gwiazdki na kocyku

W sierpniu pojawiło się zapotrzebowanie na ozdobny kocyk.
Zaczęło się oczywiście od IK, gdzie mignął mi wzór od Dziergam sobie i tak oto ...

tak było na początku




tak w trakcie i po





a tak na końcu


Kocyk jest zdecydowanie bardziej ozdobny niż użytkowy, więc Mama dziecięcia otrzymała pozwolenie na noszenie go w ramach omatacza szyjnego gdzie może spełniać przynajmniej trochę użytkowe funkcje

niedziela, 2 listopada 2014

Byłam w Górach Stołowych

i zabrałam ze sobą rzeczy które uszyłam

bluzka - reglan, ma już rok i dalej prezentuje się nieźle pomimo nieustannego noszenia i prania


no i sukienka, którą już pokazywałam tu i zdecydowanie dresówka jest fantastyczna do noszenia aczkolwiek pranie zdecydowanie ją skurczyło albo mnie przybyło tu i ówdzie - wersja prania zdecydowanie bardziej mi odpowiada

ale nie miało być o sukience ale o tym jak przemieszczają się pełnoletnie jamniki po górach 


i jak za to ślicznie dziękują 


niedziela, 31 sierpnia 2014

Walenty, Paragwaj i Rock Łeba

Walenty zamiast mnie obdarować bluzką 14 lutego obdarował mnie nią pod koniec marca a foty pozwolił zrobić dopiero w czerwcu i jeszcze tak to zaplanował żeby albo mnie pożarły dzikie hieny albo stratowały przedpotopowe stwory.
Walenty bo bluzka uszyta jest z bawełny w serduszka według wykroju z Burdy 2/2014 model 135, oprócz zmiany długości rękawa z 3/4 na 4/4 (dla własnej fanaberii) ten wykrój nie wymagał ode mnie żadnych przeróbek. Jedyna niewygoda to prasowanie tego czegoś co jej wystaje z przodu, całość podszyta atłasową tasiemką.Nosi się ją rewelacyjnie.
Paragwaj bo od Iwony dostałam przecudnej urody i wygody torebkę i jeszcze okazała się bardzo tematyczna bo morska a pojechałam z nią do
Rock Łeby do Parku Dinozaurów utrzymanym w stylu Flinstonów - polecam Małym i Dużym, naprawdę fajna zabawa i wszystkie zdjęcia właśnie z tego parku
I oczywiście w "stylizacjach" niezastąpiona czapka 




 





niedziela, 17 sierpnia 2014

na letnie upały

Uwielbiam kolorowe
(byle nie regularne paski w poprzek co stwierdzam do ekspedientki będąc w sklepie z włóczkami ubrana w pomarańczowe spodnie, chabrowy t-shirt i wściekle różowy sweterek - wzrok pani bezcenny)
co chyba widać.
Szczególnie latem preferuję wesołe kolory, jesienią i zimą też - mam wtedy wrażenie że świat jest weselszy.
Paradowałam w tej sukience po parkingu przed hipermarketem w upale okrutnym i nie było ludzia który by się nie gapił - widać mnie było z daleka.
Sukienkę tę szyła i Jakatya i LolaJoo i rewelacyjnie nadaje się ona na upały a poza tym jak Katya naniosłam trochę poprawek bo inaczej nie dałoby się tego nosić: dodatkowe zaszewki "ukośne" na przodzie, skrzydełkowe rękawki dostały zaszewki inaczej miałam skrzydła na których mogłam latać i niestety tył podjeżdża do góry więc sukienka jest podszyta nierówno tył ma ciut dłuższy.

Stylizacja bije wszelkie rekordy - sukienka bez pleców na upały okrutne, kabriolet no bo w końcu trzeba się lansować i CZAPKA - tę mam wpisaną w życiorys, inaczej rozum mi wypala a kapelusze sprawdzają się tylko na filmach albo jak się ma osobistego kierowcę 





a to cudo ostatnio wybrało sobie mój taras na odpoczynek pospał całą noc ob.....ał całą szafkę a potem nawet się nie pożegnał tylko odleciał


czwartek, 24 lipca 2014

Rybi ogon


Moda na maxi wracała i wracała w końcu wróciła i podobno jest must have w postaci długiej spódnicy do ziemi, (ale mi się udało nie dość że długa to jeszcze do ziemi)

aczkolwiek mini też jest wszechobecne i wcale ale to wcale się nie poddaje chociaż teraz to bardziej przejawia się w szortach, krótkich spodenkach czy jak je tam zwał - zresztą jak się ma co pokazywać to dlaczego nie pokazywać,

mimo iż tytuł posta rybi to jednak cały czas za mną "chodzi" 

Rudy ojciec, rudy dziadek, 
Rudy ogon - to mój spadek, 
A ja jestem rudy lis. 
Ruszaj stąd, bo będę gryzł. 

Jan Brzechwa


nie zawsze ten wierszyk kojarzył mi się dobrze bo byłam albo marchewa albo ruda a dzieciaki latały za mną i rudy ojciec ........... mój naturalny kolor włosów to RUDY, RUDY rydz.

Jak must have to i jest  długa spódnica z lycry z dodatkiem ogona. Tak na prawdę to nie przewidywałam takiego ogona ale jakoś marnie obejrzałam i zdjęcie i rysunek techniczny i wykrój ślubnej kiecki  z Burdy 3/2008. Miałam mieć możliwość swobodnego poruszania się i ponieważ tej niebieskości było dla mnie za dużo to musiałam ją co nieco urozmaicić i tak mam i ogon i swobodę ruchów. Spódnica biodrówka taka do latania po mieście. Wykrój zaczerpnięty z sukni ślubnej, tkanina lycra sztuczna że mózg ale nie plastikowa i niestety nie uwolniona tylko zakupiona ze względu na przecudny kolor, ale ogon to już uwolniona tkanina z lat nie pamiętnych, swoje odleżała i dała się wreszcie wykorzystać. 

Spódnicę nosi się rewelacyjnie mimo ogona na który trzeba uważać jak się odjeżdża od biurka w pracy i była ze mną w czerwcu nad morzem








poniedziałek, 14 lipca 2014

Roczny poślizg

Wrzesień 2013 urlop nad polskim morzem krótki bo krótki ale ambicje WIELKIE, w listopadzie byłam mniej więcej w połowie roboty i znowu 4 dni urlopu, plany skończyć przed gwiazdką (tą co już była)

i wreszcie lipiec 2014 i koniec "mordęgi".

Estonian lace z estońskiej włóczki 800 m w 100 g wypatrzonej na blogu Intensywnie Kreatywnej Agi, pozazdroszczonej i nabytej w drodze kupna na mocno popularnym portalu aukcyjnym.

Przyznam się że brakuje mu: szalowi około 20 rządków wzoru zgubionego tak żeby było w miarę niezauważalne i końcówek w sensie borderu na krótszych bokach ale niestety przedobrzyłam z drutami powinnam wziąć o numer większe (przynajmniej) ale niteczka "cienizno taka" że jak dobierałam druty to 3 (trójka) wydawała się najlepsza z najlepszych.


i znów szczur w roli prezentera, jeszcze przed praniem i blokowaniem




a tu sztuczka z suszeniem


tu już blokuję


 po wyschnięciu i na innym modelu